czwartek, 3 lipca 2025

Flp 4,2: Upominam Ewodię i Syntychę, aby były jednomyślne w Panu.

Greckie słowo parakalo, oddane w tym wersecie jako upominam, może również oznaczać: wzywam, zachęcam, proszę, żądam.

Zatem Apostoł Paweł upomina, zachęca lub prosi dwie członkinie kościoła w Fillipi, aby były jednomyślne w Panu, to znaczy, aby myślały to samo w sprawach dotyczących wiary i chrześcijańskiego życia. 

Wezwanie to dla współczesnego człowieka, żyjącego w dobie postmodernizmu, jest szokujące. 

Postmodernizm, rozumiany jako nurt myślowy rozpowszechniony w społeczeństwach Zachodu po II wojnie światowej, przyzwyczaił nas to przekonania, że nie istnieje wieczna, niezmienna i obiektywna prawda. W związku z tym żaden człowiek nie może nigdy zarzucić drugiemu człowiekowi, że ten trwa w błędzie. 

Jest tak przede wszystkim dlatego, że według postmodernistów prawda jest względna oraz zmienna. Dlatego każdy, nawet najbardziej dziwaczny i oderwany od rzeczywistości pogląd, nie może zostać podważony i musi być rozpatrywany jako równorzędny z poglądami innych ludzi. Przekonanie, że mój ogląd sytuacji jest lepszy, zawsze jest nieuprawniony. Po drugie jest tak dlatego, że wytknięcie drugiemu człowiekowi błędu, może sprawić mu przykrość. 

Po drugie nie można, zdaniem postmodernistów, zarzucać innym ludziom błędu, ponieważ mogłoby to sprawić komuś przykrość. Dobre samopoczucie jest bowiem dla postmodernisty wartością wyższą niż prawda, która z uwagi na swoją względność i zmienność, nie przedstawia wartości. 

Zastanówmy się teraz, czy ta ideologia, która ujrzała światło dzienne w XX wieku, jest do pogodzenia z chrześcijańskim punktem widzenia oraz ze zdrowym rozsądkiem. Otóż nie!

Z historii Kościoła pamiętamy, że 11 apostołów, w tym Apostoł Paweł, oddali swoje życie za prawdę. Każdy z nich mógłby ocalić życie, gdyby na pewnym etapie, wyrzekł się prawdy. Gdyby prawda była czymś zmiennym i względnym, gdyby można było powtórzyć za modernistami: "Ja mam swoją prawdę, a ty swoją, i oboje mamy rację!", to czy postawa apostołów nie byłaby pożałowania godna? 

Kto z was oddałby swoje życie za coś, co jest tymczasowe i podlega ciągłym zmianom? Jeżeli każdy mówi co innego, a jednocześnie wszyscy mają rację, po co oddawać życie? Czy w obliczu prześladowań nie byłoby wyrazem rozsądku przyjąć przekonania silniejszego? 

Skoro nie istnieje wieczna i niezmienna prawda, która dzięki łasce Bożej i dzięki mocy Ducha Świętego może zostać poznana przez ludzki rozum, to dlaczego Apostoł Paweł upomina dwie kobiety z kościoła w Filipi i wzywa je do zmiany ich zapatrywań? Gdyby prawdą było, że żaden człowiek nie może uznać swoich przekonań za lepsze od przekonań innych ludzi, jak Apostoł mógłby kogokolwiek wezwać do zmiany swoich zapatrywań? 

A jednak Apostoł nie zawahał się, gdy dostrzegł błąd w życiu innych ludzi. Stało się tak dlatego, że Prawda istnieje, ta Prawda jest w Jezusie Chrystusie, a co za tym idzie, jest w Słowie Bożym, które jest zapisane w Biblii. Co więcej, każdy człowiek jest zobowiązany przez Boga, aby tej Prawdy dociekać!

Celem życia każdego człowieka nie jest zatem dbanie o dobrą atmosferę poprzez zaniechanie wykazywania błędów. Bóg nie pozwala również na skrywanie Prawdy przed bliźnimi z obawy, że prawda mogłaby komuś sprawić przykrość. Wyrazem miłości bliźniego jest mówienie całej prawdy i tylko prawdy. Ukrywanie lub przemilczanie prawdy jest zaś wyrazem nienawiści względem innych ludzi. 

Warto oddać życie za Ewangelię, ponieważ jest ona Prawdą Jedyną. Ta Prawda jest bezkompromisowa, to znaczy, nie godzi się na żadne rozwodnienie czy zredukowanie. Prawda Ewangelii jest zerojedynkowa: można ją przyjąć lub odrzucić, ale nie można jej nagiąć do swoich potrzeb czy upodobać. Za zmianę choć by jednej joty lub kreski, Bóg przewiduje najsroższe kary.

Prawda domaga się też obrony. Dlatego chrześcijańska apologetyka jest nie tylko dopuszczona, lecz wręcz nakazana przez samego Boga. W oczach Bożych Prawda jest czymś tak cennym, że Bóg domaga się od ludzi nawet męczeństwa w obliczu zagrożenia Prawdy. 

Ułomność naszego umysłu, a także zamęt, który panuje w świecie, nie stanowi dla nas żadnego usprawiedliwienia ani wymówki, jeśli chodzi o konieczność poszukiwania Prawdy. Pisze przecież Apostoł do Ewodii i Syntychy, aby myślały to samo, to znaczy, aby zadały sobie trud, by dociec tego, co prawdziwe i odrzucić to, co fałszywe. Gdyby zadanie to przekraczało ludzkie możliwości, czyż Apostoł Paweł stawiałby je przed siostrami z kościoła w Filipi? 

Prawda istnieje niezależnie od nas. 

Dociekajmy Prawdy, nie bójmy się bronić Prawdy i nie wahajmy się ponieść za Prawdę nawet najwyższej ceny. 

Apostoł Paweł w Drugim Liście do Tymoteusza nakazuje swojemu młodemu współpracownikowi: "wykazuj błędy, upominaj, zachęcaj, nauczając z wielką cierpliwością." Czyż napisałby te słowa, gdyby prawda obiektywna nie istniała, a Bóg nie pragnąłby wyprowadzania błądzących z ich błędów?

czwartek, 19 czerwca 2025

Flp 1,9: I oto modlę się, aby wasza miłość coraz bardziej i bardziej obfitowała w poznaniu i wszelkim zrozumieniu,

Apostoł Paweł w 1 Liście do Tymoteusza pisze, że filarem i fundamentem prawdy jest Kościół. 

A zatem, wbrew temu, co niektórzy myślą i próbują głosić, nie jest filarem i fundamentem prawdy uniwersytet. Wszak to właśnie uniwersytety głosiły, że komunizm jest najlepszym ustrojem na świecie, to uniwersytety głosiły, że Żydzi nie są ludźmi, i to współczesne uniwersytety nauczają, że mężczyźni mogą rodzić dzieci. 

Podjęcie studiów na uniwersytecie nie jest grzechem. Możesz się tam udać, aby poznać matematykę czy literaturę. Pozyskaną wiedzę możesz wykorzystać w służbie Bogu, tak jak robił to Apostoł Paweł, gdy w czasie kazania wygłoszonego w Atenach, cytował fragmenty wiersza greckiego poety Epimenidesa. Jeśli jednak pragniesz poznać Prawdę, musisz jej poszukać w Kościele, a nie na uniwersytecie. 

Z tego też powodu certyfikaty wydawane przez ateistów i wyznawców potępienia godnych herezji nie mają dla chrześcijan żadnego znaczenia. Kościół, który bezrefleksyjnie nadają autorytet ludziom legitymującym się jakimś dyplomem, szybko się degeneruje i w krótkim czasie upada. W Kościele od formalnych kwalifikacji znacznie większe znaczenie ma bowiem żywa wiara, święte życie, gruntowna znajomość Biblii i spracowane ręce. 

Myli się jednak ten, kto mniema, że chrześcijaństwo dezawuuje wiedzę. To prawda, że apostołowie i pierwsi chrześcijanie wywodzili się z nizin społecznych i nie byli ludźmi wykształconymi. Szybko jednak uzupełnili swe braki w najlepszej szkole na świecie, czyli u boku Pana Jezusa. Dlatego Apostoł Piotr, prosty rybak, zadziwił swoją przemową faryzeuszy, a później przestrzegł nas w jednym ze swoich listów, że interpretowanie Pisma Świętego bez należytego przygotowania może prowadzić na manowce błędu. 

Z kolei w Ewangelii czytamy, że sam Pan Jezus zarzucił saduceuszom, że mylą się, ponieważ nie znają Pism ani mocy Bożej. Do zdrowego wzrostu w wierze potrzebna jest bowiem moc Ducha Świętego oraz znajomość Słowa Bożego. Deficyt mocy prowadzi do duchowego skostnienia, zaś niedostateczna znajomość Pisma wydaje gorliwych chrześcijan na pastwę fałszywych proroków i zwodzicieli, zmuszając ich do tułaczki po bezdrożach błędu. 

Z tego powodu Apostoł Paweł postanawia modlić się, aby miłość Filipian zaowocowała wiedzą i zrozumieniem.

Zostały w tym miejscu użyte dwa greckie słowa: epignosei oraz aisthesei. Hieronim ze Strydonu, autor słynnej Vulgaty, oddał te słowa kolejno jako scientia oraz sensu. Słusznie słowa te kojarzą nam się z gnoseologią, tezą, sensem oraz angielskim słowem science. 

Chrześcijanin powinien być - na miarę swoich możliwości - człowiekiem dysponującym rozległą wiedzą, zwłaszcza jeśli chodzi o Słowo Boże. Powinien też być człowiekiem rozsądnym. Jedno i drugie winno jednak być spojone miłością, bowiem wiedza pozbawiona miłości nadyma, a co za tym idzie, sprawia, że nawet gruntownie wykształcony chrześcijanin stanie się dla Boga bezużyteczny. 

Wolą Bożą jest, abyśmy obfitowali zarówno w miłości, jak i w wiedzy i zrozumieniu. Tragicznym błędem okazała się praktyka zastępowania rzetelnego studium Biblii przez koncerty współczesnej muzyki chrześcijańskiej. Tam gdzie pusty emocjonalizm bierze górę nad autentyczną miłością, gruntowną wiedzą i zdrowym rozsądkiem, tam musi dość do katastrofy. To czego młody chrześcijanin potrzebuje zaraz po swoim nawróceniu to treściwy pokarm Słowa Bożego. 

===

Zasubskrybuj mój kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@superbiblia

napisz do mnie: hosanna@superbiblia.pl

lub dodaj tego bloga do ulubionych w swojej przeglądarce i pozostańmy w kontakcie!



piątek, 13 czerwca 2025

Flp 4,23: Amen.

List do Filipian kończy się słowem Amen. Co prawda słowo to jest znane większości ludzi, bowiem już małe dzieci uczą się, że na koniec modlitwy trzeba powiedzieć Amen, jednak niewielu wie, co w istocie to słowo znaczy. 

Słowo Amen wywodzi się z języka hebrajskiego i dosłownie oznacza mocny. Pierwotnie było używane przez żołnierzy jako potwierdzenie zrozumienia rozkazu i wyraz gotowości do wykonania go. A zatem w przenośni oznaczało coś w rodzaju "Tak jest!" albo "Rozkaz!". 

Z czasem słowo Amen stało się formułą, która była wypowiadana na zakończenie modlitwy w celu jej potwierdzenia. Przewodniczący zebrania modlitewnego odmawiał modlitwę, zaś wszyscy zgromadzeni mówili na jej zakończenie Amen. 

Interesujące jest to, że w Apokalipsie słowo Amen objawił nam Jezus Chrystus jako jedno ze swoich imion:

Apokalipsa 3: (14) A do anioła kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, zasada stworzenia Bożego. 

W ten sposób Pan Jezus dał nam do zrozumienia, że Jego słowa są prawdziwe i pewne, tak jak pewna jest przysięga żołnierska. 

W wieku 16 lat po raz pierwszy odczułem w swoim życiu wyraźną pustkę. Rozpaczliwie zacząłem poszukiwać czegoś pewnego, czegoś, na czym mógłbym się oprzeć i co stanowiłoby dla mnie podporę w trudnych chwilach. Jednak ani sport, ani medytacja, ani relacje z innymi ludźmi, ani żadna inna rzecz nie wydała mi się fundamentem na tyle stabilnym, by budować na nim swoją przyszłość. 

W wieku 19 lat - w ramach dalszych poszukiwań duchowych - sięgnąłem po Pismo Święte. Lekturę zacząłem od Ewangelii według Mateusza. Słowa wypowiadane przez Jezusa Chrystusa zafascynowały mnie do tego stopnia, że - jako człowiek jeszcze niewierzący - postanowiłem się pomodlić. Powiedziałem wtedy: Boże, choć nie jestem pewny Twojego istnienia, proszę, abyś do mnie przemówił i mnie poprowadził. 

Przez następne kilka tygodni nie mogłem oderwać się od Pisma Świętego. Każdą wolną chwilę poświęcałem na czytanie go i nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie sięgnąłem po nie wcześniej. Bóg spełnił moją prośbę. Stopniowo, krok po kroku, objawiał mi kolejne prawdy o Sobie i o mnie. Owym fundamentem, którego szukałem, stał się dla mnie Jezus Chrystus. Moje duchowe poszukiwania zakończyły się. Jezus został moim Amen

Dziś sam jestem kaznodzieją Słowa Bożego, zaś głównym celem mojego życia jest zachęcanie innych, aby uczynili Jezusa Chrystusa najważniejszą osobą w swoim życiu oraz poznawali Go poprzez czytanie Pisma Świętego. 

Jeśli próbowałeś już w życiu wielu rzeczy i nadal masz poczucie, że nie osiągnąłeś kresu swojej wędrówki, nie dotarłeś do portu swojego przeznaczenia, nadal nie możesz powiedzieć Amen! - zaryzykuj i poświęć nieco czasu ze swojego życia na przeczytanie Listu do Filipian razem ze mną. 

Niech Bóg Cię w tym prowadzi i niech okaże Ci swoją łaskę.

Przemysław Gola

===

Zasubskrybuj mój kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@superbiblia

napisz do mnie: hosanna@superbiblia.pl

lub dodaj tego bloga do ulubionych w swojej przeglądarce i pozostańmy w kontakcie!

Flp 4,2: Upominam Ewodię i Syntychę, aby były jednomyślne w Panu.

Greckie słowo parakalo, oddane w tym wersecie jako upominam, może również oznaczać: wzywam, zachęcam, proszę, żądam. Zatem Apostoł Paweł upo...