Apostoł Paweł w 1 Liście do Tymoteusza pisze, że filarem i fundamentem prawdy jest Kościół.
A zatem, wbrew temu, co niektórzy myślą i próbują głosić, nie jest filarem i fundamentem prawdy uniwersytet. Wszak to właśnie uniwersytety głosiły, że komunizm jest najlepszym ustrojem na świecie, to uniwersytety głosiły, że Żydzi nie są ludźmi, i to współczesne uniwersytety nauczają, że mężczyźni mogą rodzić dzieci.
Podjęcie studiów na uniwersytecie nie jest grzechem. Możesz się tam udać, aby poznać matematykę czy literaturę. Pozyskaną wiedzę możesz wykorzystać w służbie Bogu, tak jak robił to Apostoł Paweł, gdy w czasie kazania wygłoszonego w Atenach, cytował fragmenty wiersza greckiego poety Epimenidesa. Jeśli jednak pragniesz poznać Prawdę, musisz jej poszukać w Kościele, a nie na uniwersytecie.
Z tego też powodu certyfikaty wydawane przez ateistów i wyznawców potępienia godnych herezji nie mają dla chrześcijan żadnego znaczenia. Kościół, który bezrefleksyjnie nadają autorytet ludziom legitymującym się jakimś dyplomem, szybko się degeneruje i w krótkim czasie upada. W Kościele od formalnych kwalifikacji znacznie większe znaczenie ma bowiem żywa wiara, święte życie, gruntowna znajomość Biblii i spracowane ręce.
Myli się jednak ten, kto mniema, że chrześcijaństwo dezawuuje wiedzę. To prawda, że apostołowie i pierwsi chrześcijanie wywodzili się z nizin społecznych i nie byli ludźmi wykształconymi. Szybko jednak uzupełnili swe braki w najlepszej szkole na świecie, czyli u boku Pana Jezusa. Dlatego Apostoł Piotr, prosty rybak, zadziwił swoją przemową faryzeuszy, a później przestrzegł nas w jednym ze swoich listów, że interpretowanie Pisma Świętego bez należytego przygotowania może prowadzić na manowce błędu.
Z kolei w Ewangelii czytamy, że sam Pan Jezus zarzucił saduceuszom, że mylą się, ponieważ nie znają Pism ani mocy Bożej. Do zdrowego wzrostu w wierze potrzebna jest bowiem moc Ducha Świętego oraz znajomość Słowa Bożego. Deficyt mocy prowadzi do duchowego skostnienia, zaś niedostateczna znajomość Pisma wydaje gorliwych chrześcijan na pastwę fałszywych proroków i zwodzicieli, zmuszając ich do tułaczki po bezdrożach błędu.
Z tego powodu Apostoł Paweł postanawia modlić się, aby miłość Filipian zaowocowała wiedzą i zrozumieniem.
Zostały w tym miejscu użyte dwa greckie słowa: epignosei oraz aisthesei. Hieronim ze Strydonu, autor słynnej Vulgaty, oddał te słowa kolejno jako scientia oraz sensu. Słusznie słowa te kojarzą nam się z gnoseologią, tezą, sensem oraz angielskim słowem science.
Chrześcijanin powinien być - na miarę swoich możliwości - człowiekiem dysponującym rozległą wiedzą, zwłaszcza jeśli chodzi o Słowo Boże. Powinien też być człowiekiem rozsądnym. Jedno i drugie winno jednak być spojone miłością, bowiem wiedza pozbawiona miłości nadyma, a co za tym idzie, sprawia, że nawet gruntownie wykształcony chrześcijanin stanie się dla Boga bezużyteczny.
Wolą Bożą jest, abyśmy obfitowali zarówno w miłości, jak i w wiedzy i zrozumieniu. Tragicznym błędem okazała się praktyka zastępowania rzetelnego studium Biblii przez koncerty współczesnej muzyki chrześcijańskiej. Tam gdzie pusty emocjonalizm bierze górę nad autentyczną miłością, gruntowną wiedzą i zdrowym rozsądkiem, tam musi dość do katastrofy. To czego młody chrześcijanin potrzebuje zaraz po swoim nawróceniu to treściwy pokarm Słowa Bożego.
===
Zasubskrybuj mój kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@superbiblia
napisz do mnie: hosanna@superbiblia.pl
lub dodaj tego bloga do ulubionych w swojej przeglądarce i pozostańmy w kontakcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz